Główny Innowacja Ronda Rousey odzwierciedla zdolność Mike'a Tysona do niszczenia — i do wypalania

Ronda Rousey odzwierciedla zdolność Mike'a Tysona do niszczenia — i do wypalania

Ronda Rousey idzie do Oktagonu, aby zmierzyć się z Amandą Nunes z Brazylii w walce o mistrzostwo wagi koguciej kobiet UFC podczas gali UFC 207 30 grudnia 2016 roku w Las Vegas w stanie Nevada.Christian Petersen/Getty Images



UFC 207 minęło i wielu przewidziało wynik: Ronda Rousey została ponownie znokautowana. Omówiłem możliwe wyniki na tydzień przed walką z przyjacielem i kolegą z zawodniczki: oboje zgodziliśmy się, że słowa Rousey dotyczące jej niedawnego Przeciwko wygląd - i fakt, że została z trenerem Edmundem Tarverdyanem - były prawie pewnymi oznakami, że ta walka nie będzie przebojowym powrotem.

Kariera Rousey w MMA była interesująca. Nigdy wcześniej bojownik tak skutecznie nie spolaryzował opinii publicznej swoim zachowaniem. Widzowie gromadzili się na jej meczach w nadziei, że zobaczą jej zwycięstwo lub ujrzenie jej znokautowanej. Każda walka przedstawiała pretendenta, który w końcu pokazałby wszystkie rażące słabości Rouseya według krytyków, a jednak każda walka kończyła się kolejnym pokazem absolutnej dominacji Rouseya. Nawet w jej drugim meczu z Mieshą Tate, który w trzech rundach był najdłuższym, z jakim miała do czynienia, narracja krytyków była taka, że ​​Tate zabrał ją na trzy rundy. Rzeczywistość była taka, że ​​Rousey założyła klinikę judo dla świata z Tate jako jej manekinem, budując szum do tego stopnia, że ​​jej wielbiciele myśleli, że jest niezwyciężona, a jej krytycy nie mogli jej nienawidzić bardziej niż już.

Potem wszystko się załamało. Kilka pomniejszych ról filmowych, zbyt wiele zaangażowania w media, nieuzasadniona wiara w jej uderzające zdolności, które wprowadził okropny trener, oraz przeciwnik z umiejętnościami i strategią, by ujawnić jej słabość, pokazały światu, że Bóg naprawdę może krwawić. Rousey pozostawała poza zasięgiem radaru przez 13 miesięcy, zanim wróciła, gdzie znowu widzieliśmy to samo – tylko gorzej. Stwierdzenie, że jej trener, Edmund Tarverdyan, przeszkadzał jej, jest niedopowiedzeniem tysiąclecia. Po braku widocznej poprawy lub zmiany w planie gry, skutecznie kończącej karierę Rouseya, nikt nie szukałby jego usług jako trenera MMA. Wszyscy, także ci najbliżsi Rousey, doradzali jej zmianę obozów. Uparcie odmawiała.

To najlepszy scenariusz dla Rousey – jeśli uda jej się ochłodzić i uratować swój wizerunek.

Prawdziwym problemem nie są jednak umiejętności Rousey jako wojownika, jej pojedynki ani to, co musi naprawić w swojej grze. To kwestia określenia jej spuścizny. Jednym z największych problemów dla niej jest to, że chociaż wykonała świetną robotę wzbudzając silne uczucia w społeczeństwie, nigdy tak naprawdę tego nie odpuściła. Czas Connora McGregora na szczycie był podobny do czasu Rouseya, ale różnił się w istotny sposób: wyraźnie rozumie grę, swoją rolę w niej i świetnie się bawi. Nie widziałem takiego poziomu zabawy z Rousey. To zawsze jest dla niej śmiertelnie poważne, co nadaje jej wygląd kogoś z chipem na ramieniu, a nie kogoś, kto pracuje na widowni.

Można by się spodziewać, że chip zniknie po jej awansie do UFC i stworzeniu wokół niej całej dywizji, nie wspominając o sławie i pieniądzach. Ale Ronda tylko bardziej się wściekała, a im dłużej to trwało, tym mniej wydawało się, że to gra. Wyglądało to prawie tak, jakby nie wiedziała, jak być szczęśliwym, kiedy to ostudzić, albo że nie ma potrzeby dalszego prowokowania przeciwników. Wytworzyła złą krew i złe przeczucia wobec każdego potencjalnego pojedynku. Wszyscy wiemy o rywalizacji między nią a Mieshą Tate, ale gniew i zachowanie, które skierowała do Holly Holm, były bezpodstawnie przesadzone. To, co nastąpiło, to 13-miesięczna przerwa i powrót do Amandy Nunes, charakteryzujący się ekstremalnym zaciemnieniem mediów, z jej wypadnięciem z ringu po porażce i ponownie nieuczestniczeniem w konferencji prasowej po walce.

To jest dziedzictwo, które Rousey pozostawia po sobie. Bez względu na to, jak kwaśna i rozczarowująca byłaby jej strata, mogła znacznie ocalić swój wizerunek, pozostając w pobliżu, gratulując bohaterowi i pokazując odrobinę luki, którą zachowała, aby się pojawić na Przeciwko . Bicie jest częścią gry i niewielu z nich ucieka, gdy osiągną poziom zawodowy. Rousey o tym wie, spędził już 20 lat w świecie judo.

Ale może jej to nie obchodzi. Przed Nunes Rousey była jedyną, która wygrała i obroniła pas wagi koguciej kobiet w oktagonie. Możliwe, choć wątpliwe, że nikt, kto będzie za nią podążał przez następną dekadę, nie zdoła jej bronić tyle razy, co ona, więc każda rozmowa, że ​​nie była prawdziwą bohaterką, jest warta przewrócenia oczami. Z czasem Rousey będzie postrzegana w podobnym świetle, jak teraz Royce Gracie: pionier, który zdominował wszystkich, aż nagle przestał. Była już porównywana do Mike'a Tysona ze względu na jej zdolność do niszczenia przeciwników, ale niestety jej ostatnie dwa wyjścia również odzwierciedlały sposób, w jaki Tyson wybuchnął, gdy został pokonany przez Bustera Douglasa. To najlepszy scenariusz dla Rousey – jeśli uda jej się ochłodzić i uratować swój wizerunek. Byłoby rozczarowujące, gdyby zapamiętano ją tylko ze względu na swój gniew i niegodne odejście po przegranej z Nunes.

Rousey musi zapytać: jak chce być zapamiętana? Miesha Tate przeszła na emeryturę natychmiast po przegranej z Nunes, ponieważ nie miała już nic do udowodnienia. Była dostojna, a fani pamiętają ją jako laskę, która po prostu nie chciała zostać. Byłbym bardzo rozczarowany, widząc spuściznę Rondy jako kogoś, kto wybiegł z ringu i ukrywał się przez miesiące, zanim pojawił się na Twitterze, aby ogłosić, że skończyła. Zamiast zniknąć na dłuższy czas, mam nadzieję, że wyjdzie za kilka dni i odejdzie z klasą i godnością. Przecież nie ma się czego wstydzić i taki gest pozwoliłby na czystą przerwę. Popłyną hołdy i wyróżnienia, a ona otrzyma wiadomość, na którą zasługuje.

Cokolwiek się stanie, Ronda Rousey ma za sobą długą i wybitną karierę w grze walki. Zdobycie medalu olimpijskiego w judo, zwłaszcza jeśli nie pochodzi z Japonii, Korei czy Europy, jest tak trudne i imponujące, jak to tylko możliwe. Samo to jest osiągnięciem zawodowym, ale aby dodać do tego swoją karierę w UFC, nie ma już nic do udowodnienia nikomu, w tym samej sobie. Mam szczerą nadzieję, że Ronda odnajdzie jakąś miarę wewnętrznego spokoju i szczęścia. W końcu nie ma jeszcze 30 lat i osiągnęła więcej, niż większość ludzi może kiedykolwiek osiągnąć.

Pete Ross dekonstruuje psychologię i filozofię życia codziennego. Możesz śledzić go na Twitterze @prometheandrive.

Ciekawe Artykuły